Jak
część z Was już pewnie wie, od pewnego czasu razem z Mężem
jesteśmy w Polsce. Podczas mojego pobytu w Turcji wiele rzeczy mnie
zaskakiwało, a często również straszliwie denerwowało… Byłam
bardzo ciekawa, czy rzeczy denerwujące Mojego w Polsce pokryją się
z rzeczami irytującymi mnie w Turcji.
Tak właśnie powstał pomysł na dzisiejszego posta – zapraszam Was na wpis odnośnie różnic kulturowych z naszej perspektywy. Mojej, jako obcokrajowca w Turcji oraz Izzeta, jako obcokajowca w Polsce.
Tak właśnie powstał pomysł na dzisiejszego posta – zapraszam Was na wpis odnośnie różnic kulturowych z naszej perspektywy. Mojej, jako obcokrajowca w Turcji oraz Izzeta, jako obcokajowca w Polsce.
Hello
everyone!
As
most of you already know, me and my Husband arrived to Poland. During
my stay in Turkey a lot of things surprised me, sometimes made me mad
or irritated… I was curious if for Him it will be the same. That`s
how the idea for today's post came up – a note about some cultural
differences from our perspective. Mine, as a foreigner in Turkey, and
Izzet's, as a foreigner in Poland.
fashion expert, but some seemed to be randomly chosen) or quite the opposite – clothes considered a little too vulgar even for me. The amount of girls dressed „normally” according to Polish standards was much lower, which made those girls stand out more. The matter of clothing is also very different in various parts of Turkey – what can be considered as „normal” in Istanbul or Izmir will make some problems in smaller villages of central and eastern Turkey. Izzet was not interested in the matter of clothing, so we have only my opinion here :)
Co
tu dużo mówić – w Turcji çay jest wszechobecny. Serwowany w
restauracjach, kawiarniach a nawet sklepach, stanowi nieodłączną
część kraju. Dość szybko człowiek przestaje się dziwić
ciągłym zaproszeniom „na herbatę”!
What
can I say – in Turkey çay is everything. Served in restaurants,
caffe's and even stores, it became the inseparable part of the
country. It doesn't take much time before you'll stop being surprised
by constant invitations to drink çay together!
Pierwszą
różnicą jest zdecydowanie sam rodzaj czajnika używanego w Polsce.
W Turcji używamy podwójnych czajników, tu niestety wszystkie są
pojedyncze, co trochęutrudnia odpowiednie zaparzenie herbaty.
Oprócz tego, w Turcji zaproszenie na herbatę jest dość często
spotykane, podczas gdy w Polsce na herbatę zaprasza głównie
starsze pokolenie. W zasadzie nie ma czemu się dziwić – w wielu
miejscach herbata jest w tej samej cenie, co piwo!
Ostatnią
różnicą jest szeroki wybór herbat aromatycznych w Polsce. W
Turcji skupiamy się głównie na różnych odmianach podstawowej
herbaty oraz na herbatach ziołowych, podczas gdy w Polsce dodatkowo
dostępne są herbaty aromatyzowane, na przykład grejpfrutowe!
I
should start with a kettle used in Poland. In Turkey we use a two –
parts kettle, while in Poland one – piece is the most common one.
It makes a correct preparation of tea a little bit more difficult.
Besides that, it's very common to go out with friends for a tea in
Turkey, but in Poland only an older generation offers to drink it. To
be honest, it's not surprising – in most places beer is the same
price with the tea!
Last
difference is a big assortment of aromatic teas in Poland. In Turkey
we mostly focus on different kinds of tea as well as herbal ones,
while in Poland a lot of aromatic teas are available. The biggest
surprise for me so far was a grapefruit tea!
Z
moich obserwacji wynika, że tureckie rodziny generalnie lubią
spędzać czas razem, na wspólnym nic nie robieniu. Wspólne
popijanie herbatki lub oglądanie telewizji jest niejako podstawą
każdej szanującej się rodziny :)
My
personal observation is that Turkish families like to spend time
together, or rather spend time doing nothing together. Drinking tea
altogether and watching TV seems to be a basis of every real family
:)
W
Turcji istnieje pewna niepisana zasada polegająca na tym, że gdy
cała rodzina znajduje się w domu, powinni oni pewną ilość czasu
spędzić razem. Nie jest ważne, czy czas ten będzie spędzony na
piciu herbaty, rozmowach czy wspólnym oglądaniu telewizji –
ważne, by cała rodzina zebrała się razem i skupiła na tym samym.
W Polsce nie udało mi się czegoś takiego jeszcze zauważyć.
In
Turkey there is an unwritten rule saying, that when the whole family
is at home they should spend some certain amount of time altogether.
It doesn't matter if they'll drink tea, talk or watch a TV together,
as long as they all focus on the same thing. In Poland I didn't see
anything like it yet.
Będąc w Turcji zobaczenie znajomego (nawet dalszego) na ulicy i nie zatrzymanie się na choćby pół-minutową pogawędkę jest dużym faux-pas. Nieważne jak dobrze znana jest nam mijana osoba – proste rzucenie „cześć” bez zatrzymania się nie wystarczy. Z jednej strony przyjemny brak ignorowania się, z drugiej strony dość irytujące zachowanie gdy się śpieszymy.
Same
spotkania ze znajomymi również odbywają się częściej niż w
Polsce. Więcej jest tu wypadów spontanicznych, nie zapowiedzianych,
jednak dość krótkich. Jedna, dwie wspólnie wypite herbaty i po
spotkaniu :)
While
in Turkey, it's a huge faux-pas when you notice a friend (or even a
more distant colleague) on the street and won't stop to chat for at
least few seconds. Saying just „hi” is not enough! It's nice to
see this lack of ignorance, but on the other hand it
can get quite annoying when you're rushing somewhere.
Also meeting with friends occurs more often than in Poland. It's more
spontanous, without making any plans, but also much shorter. One or two cups of
tea together, and the meeting might be over :)
can get quite annoying when you're rushing somewhere.
Also meeting with friends occurs more often than in Poland. It's more
spontanous, without making any plans, but also much shorter. One or two cups of
tea together, and the meeting might be over :)
No
tak – w Turcji nie możemy rzucić samego „cześć” do
mijającego nas znajomego. Jest to uznawane za zachowanie bardzo
niegrzeczne – zamiast tego trzeba przystanąć na tych kilka sekund
i wymienić kilka form grzecznościowych – zapytać co u kogoś
słychać, zaproponować spotkanie, pozdrowić wspólnych znajomych.
Same spotkania są również dużo bardziej spontaniczne – z reguły
organizowane w ostatniej chwili, zgodnie z zasadą „siedzę w
knajpce i się nudzę, może wpadniesz na wspólną kawę?” Jedynie
ważne okazje wymagają wcześniejszego ustalenia daty.
Well,
yes – in Turkey we can't just say „hi” to a passing friend.
It's considered to be very rude – we should stop for few seconds,
talk a little – ask how is it going, propose a meeting, give your
best to common friends. Also meetings are being arranged in the more
spontanous way - most of them last minute, usually by calling someone
and telling „hey, I'm sitting in the cafe and I'm bored, want to
join?”. Only important occasions require making a date.
Nie byłabym sobą gdybym nie wspomniała o ruchu drogowym w Turcji. Kto był ten wie – dla tych, którzy nie mieli okazji jeszcze się przekonać dodam tylko, że główną zasadą jest biegnij lub zgiń. Samochody nie zatrzymują się widząc pieszego na drodze, zielone światło wcale nie oznacza bezpiecznego przejścia, które zresztą też nie są ciągłe i rozpoczynając się po jednej stronie wysepki kontynuowane są w odległości kilkunastu metrów po przeciwnej stronie. Piesi też nie ułatwiają sytuacji przechodząc w nieoznakowanych miejscach. W połączeniu z nadmierną prędkością, brakiem poszanowania dla sygnalizacji oraz dużą ilością samochodów ruch drogowy stanowi tam prawdziwą mieszankę wybuchową!
I wouldn't be myself if I wouldn't mention traffic situation in Turkey. Who was there, knows… For the others, I just want to mention that the main rule is run or die. Cars don't stop when a pedestrian is on the street, green light doesn't mean that it's safe to cross. Crossings are very interesting too, starting at one side of the road, and being continued few meters away on the other side. Pedestrians are not making it any easier, tending to cross the road in the most random places. Lack of signals, overspeeding and a big amount of cars create a really explosive mixture!
Muszę
przyznać, że bycie przechodniem w Polsce jest bardzo ciekawe.
Chwilę zajęło mi przyzwyczajenie się do tego, że samochód się
przede mną zatrzyma! W Turcji nie należy to do częstych sytuacji.
Odmienne zdanie mam o kierowcach – większość z nich nie potrafi
jeździć dynamicznie, są ograniczeni przez prawo i zasady. Na
jednym ze skrzyżowań w Zamościu zasady pierwszeństwa są dość
niejasne, więc za każdym razem widzę tam całkowity chaos.
Policja
w Polsce również nadmiernie zwraca uwagę na drobne przewinienia
nie wpływające na bezpieczeństwo – spotkałem się z sytuacją,
gdzie osoba przechodząca w odległości pół metra od przejścia
dla pieszych dostała mandat.
I
have to admit, being a pedestrian in Poland is very interesting. It
took me a while to become used to cars stopping in front of me! In
Turkey it's not commonly seen. I have a different opinion about
Polish drivers – most of them can't drive dynamically, they're
restricted by laws and rules. On one of Zamość's intersections
those rules are not that obvious and, every time I pass, it looks
chaotic.
![]() |
Każdemu
z nas zdaża się przyciągać spojrzenia. Czy to z powodu nowego
płaszczyka, odświeżonych włosów, szerokiego uśmiechu czy,
najzwyczajniej w świecie, szampańskiego humoru. Czemu więc o tym
piszę? Cóż, Turcy jakoś wyczuwają naszą naturę yabanci
(obcokrajowca), a to przyciąga spojrzenia. I te ukradkowe, i te
natrętne… Można się oczywiście przyzwyczaić, nauczyć
ignorować, jednak fakt pozostaje faktem, przez pewien czas chyba
każda z nas sprawdzała, czy makijaż się nie rozmazał przypadkiem
;)
We
all attract some looks from time to time. Maybe because of a new
coat, new hairstyle, beautiful smile or just an amazing mood. So why
do I write about it? Well, Turks somehow smell our yabanci
(foreigner) nature, and that attract looks. Modest, short ones, but
also those bothering ones… You can of course learn how to ignore
it, somehow get used to it, but most of us in that situation checked
at least once on our make-up ;)
Podczas pisania okazało się, że tych różnic jednak kilka jest, a o każdej jest coś wartego wspomnienia, w związku z tym post podzieliliśmy na dwie części. Jeśli Wam się podobało to zapraszam już niedługo na kolejną część!
While
writing it turned out that we have some interesting differences, so
the post got cut in half. If you liked it keep yourself posted for
the upcoming part II!
-
R.& I.













No comments:
Post a Comment