Witam
Was bardzo serdecznie!
Dzisiaj
chciałam Wam opowiedzieć o pewnym ważnym wydarzeniu, które miało
miejsce pod koniec lipca tego roku. Ja i mój mąż doczekaliśmy się
w końcu naszego własnego, tureckiego wesela! Mimo tego, że odbyło
się ono kilka dobrych miesięcy po naszym ślubie i tak było
wspaniałym przeżyciem – głównie dzięki naszym wspaniałym
rodzinom i niezastąpionym gościom!
Welcome
everyone!
Today
I want to tell you about an important event, that took place in the
end of July. Me and my Husband finally got our own, Turkish wedding!
Even though it was few months after our wedding, thanks to our
amazing families and friends it was an unforgettable experience!
Wiem,
że wiele z Was, moich kochanych Czytelników, jest w związku z
Turkami bądź Turczynkami. Może zastanawialiście się już nad
samym ślubem, może weselem? Jak połączyć nasze kultury, jak
zorganizować wesele na którym zarówno Wy, jak i Wasi goście
będziecie się wspaniale bawić? Pamiętajcie, wszystko zależy od
Was! Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć jak wyglądało nasze
tureckie wesele – a jednak nie tak całkowicie tureckie. Zapraszam!
I
know that many of you, my lovely Readers, stay in the relationship
with a Turkish citizen. Maybe you are planning a wedding? How to
connect your cultures, how to organize a wedding reception enjoyable
both for you and your guests? Remember, it's all up to you! Today I
want to tell you about our Turkish wedding. Well, maybe not that
Turkish :)
Zacznijmy
od ilości gości. Jak wiecie, tureckie wesela mogą osiągnąć
wielkie rozmiary! My staraliśmy się trzymać zasady „najbliższa
rodzina i znajomi” co przełożyło się na około 50 gości. Muszę
przyznać, byliśmy z tej ilości bardzo zadowoleni! Zawsze uważałam,
że warto postawić na jakość, nie na ilość. Byliśmy w stanie ze
wszystkimi spędzić czas, porozmawiać, i – co najważniejsze –
zatańczyć!
Let's
begin with an amount of guests. As you know, Turkish weddings can get
huge! We tried to keep it casual, with just the closest family and
friends, which gave us about 50 guests as a result. And I have to
admit, it was just perfect. Quality will always be above quantity :)
We were able to spend time with everyone, talk, and most importantly
– dance all together!
Mniejsza ilość gości ułatwiła nam również poszukiwania lokalu. Restauracja z parkietem do tańca całkowicie nam wystarczyła. Miejsce samo w sobie było eleganckie i pięknie się prezentowało, w związku z czym dodatkowe dekoracje okazały się zbędne.
Przy
okazji lokalu chciałabym Wam również wspomnieć o pewnym tureckim
weselu mającym miejsce w ogródku na wybrzeżu Morza Śródziemnego.
Zawsze uważałam takie miejsce za wprost wymarzoną scenerię
ślubną… aż do czasu :) Szum morza zagłuszony został muzyką,
morze zasłonięte ciemnością, za to pozostała wszechobecna
wilgoć, mgiełką osiadająca na włosach, twarzy, przystawkach. I
to właśnie o tej wilgoci jakoś wcześniej nie pomyślałam…
Lower
amount of guests made it easier to find a right place. Restaurant
with a dance-floor was just enough! Place was elegant itself, which
made it unnecessary to add decorations.
While
on the topic of the place for a wedding reception I want to mention
one, that took place in the garden next to the Mediterranean Sea. I
always thought that this is a dream come true… Until I attended one
:) Waves got silenced by the music, sea was invisible in the
darkness, but the humidity – it was everywhere! Destroying
hairstyles, make-ups, even food was covered with it. Somehow I never
considered the humidity as a factor on the wedding day…
To teraz coś, co Panny Młode lubią najbardziej – sukienki! Jak pamiętacie z mojego posta o tureckich ślubach, króluje tutaj model princess, im większa i bardziej zdobiona suknia tym lepiej! Ja jednak wyrwałam się z tradycji i postawiłam na prostą suknię w stylu greckim. Zawdzięczam ją mojej kochanej Teściowej, która ją dla mnie upolowała. Okazała się ona strzałem w dziesiątkę! Oczywiście, najważniejsze jest odpowiednie dobranie sukni do sylwetki, rodzaju wesela i pogody. Nasz ślub odbył się pod koniec lipca w Mersin co oznacza temperaturę odczuwalną rzędu 40 – 50 stopni Celcjusza, w związku z tym sukienka nie ograniczająca ruchów i uszyta z delikatnego tiulu doskonale się sprawdziła.
Now
something that Brides like the most – wedding dresses! As I wrote
here, in Turkey princess model is the most popular one, the bigger and
shinier, the better! I didn't follow that tradition and decided to
wear something simple, but elegant. My dress was found for me by my
amazing Mum – in – Law and it turned out to be all that I ever
wanted! Of course, a kind of dress depends on the figure, type of the
wedding and weather. Our wedding was in Mersin in the end of July,
which means a real feel temperature about 40 – 50 degrees Celsius –
a light, tulle
dress was just perfect.
A
muzyka? W weselach tureckich nie podobała mi się przewaga muzyki
pozbawionej słów, więc na naszym weselu była muzyka turecka na
żywo. Ze słowami :) Oprócz tego mieliśmy dostęp do odtwarzacza
CD, co umożliwiło nam przemycenie naszym ulubionych, zagranicznych
kawałków, jak i obowiązkowych polskich, weselnych tańców:
kaczuch i pociągu! Kaczuchy bardzo przypadły do gustu dzieciom,
które jeszcze następnego dnia tańczyły nasz polski taniec :)
And
what about music? During Turkish weddings I never liked the
overwhelming amount of instrumental music with no lyrics, so for our
wedding we had a live music organised. With lyrics :) Apart of this
we had an access to a CD player, which allowed us to play few of our
favourite songs and polish melodies – like a duck dance and a
train! The duck dance got quickly memorised by children, who
continued dancing it even on the next day :)
W
połowie wesela pojawił się tort weselny – całkowita
niespodzianka zorganizowana dla nas przez moją Teściową. Ciasto
było przystrojone młodą parą, krojone przez nas nożem, po czym poczęstowaliśmy siebie nawzajem kawałkami.
W
trakcie całego wesela na stole były przystawki, surówki, napoje, a
w międzyczasie serwowany był również obiad. Alkohol można było
zamówić u kręcącego się wśród nas kelnera :)
In
the middle of the wedding reception a wedding cake arrived – it was
a complete surprise organized by my Mum – in – Law. We sliced the
cake with a knife and fed each other
with pieces of it.
During
the whole wedding tables were full of appetizers, salads, drinks and
also the dinner was served. Alcohol was, of course, available.
Po
torcie odbyło się wręczenie złota. Z racji małej ilości gości
całe złoto przypadło mi, a mój Mąż zbierał same gratulacje :)
After
the cake the ceremony of giving the gold begun. Due to a small amount
of guests all gold came to me, while my Husband was receiving
congratulations :)
A
na koniec zostawiam dla Was najciekawszy smaczek – faile weselne :)
Jak wiecie, żadne wesele nie może się obejść bez stresowych
sytuacji, a ja nie byłam tutaj wyjątkiem! Zacznijmy może od nocy
przed samym weselem. Otóż nocy tej przydarzyło się nam dosłowne
trzęsienie ziemi. Takie typowo tureckie – odczuwalne, jednak na
szczęście bez żadnych szkód. Pół godziny później rozpoczęła
się potężna burza z piorunami i błyskawicami. Cóż, dzień
rozpoczęliśmy z hukiem :) Opuszczę Wam szczegóły, z którymi
chyba mierzy się każda Para Młoda – spóźnienia gości,
rozmazany makijaż i inne tego typu przypadki. W zamian opowiem Wam,
jak to podczas wesela, w połowie formowania polskiego „pociągu”,
z niewiadomych przyczyn zabrakło prądu. Pozostaliśmy w całkowitych
ciemnościach i w absolutnej ciszy – jednak nasi wspaniali goście
popisali się sami tworząc mini zespół, z instrumentami i wokalem,
aż do powrotu prądu!
And
now the most interesting part – wedding fails :) As you know, no
wedding can past without no stressful situations. I was no exception!
Just look at the night before the wedding – there was an
earthquake. A typical Turkish one - you could feel it, but luckily
no damage whatsoever. Half an hour later a storm with thunders begun.
We definitely started it loud :) I will leave out some details, like
people being late and flaking make – up… Instead I can tell you
how during the wedding, in the middle of forming a Polish „train”,
an electricity went off. We stood there, in the complete silence and
darkness… until our amazing guests deciding to form a mini –
band, with a drum and vocal, until the electricity came back!
I
takie właśnie było nasze turecko – polskie wesele. Mieszane
motywy, dużo rzeczy typowo „po naszemu”, jednak w rezultacie
wszyscy bawili się wyśmienicie! Oczywiście gdyby nie mój
wspierający Mąż i jego, udzielający się również mi, spokój,
moja przyjaciółka, która bez najmniejszego marudzenia była przy
mnie jak skała i stanowiła oparcie w najbardziej nerwowych
momentach, oraz brat mojego Męża, który zadbał o wszystkie
szczegóły wesela, łącznie z udokumentowaniem całego wydarzenia
dla potomnych nie byłoby mowy o tak udanej zabawie i tak
niesamowitych wspomnieniach! Jeśli to czytacie – Marta i Berk –
z całego serca, jeszcze raz, gorąco Wam dziękuję!
So
this is how our Turkish – Polish wedding looked like. Mixed
motives, done in our own way, but in the end everyone had so much
fun! Of course, if it wouldn't be for my super supportive husband,
whose calmness made me calm too, my best friend, who was my rock and
saved me in the most nervous moments, and my Husband's brother, who
took care of all wedding details, and without whom we would have no
pictures to show to next generations of Butans, this night wouldn't
be equally amazing! If you read this – Marta and Berk – once
again, from the bottom of our hearts, thank you!
Jaka
jest moja rada dla tych, którzy są na etapie planowania własnego
wesela z turecką drugą połówką? Nie bójcie się stawiać na
Wasze marzenia! Nie zawsze można całkowicie zrezygnować z
tradycji, ale pewne elementy, czy to polskie, czy to te wymarzone,
zawsze można wpleść w całokształt. Pamiętajcie, że jesteście
otoczeni ludźmi, którzy Was kochają i życzą Wam wszystkiego, co
najlepsze. Nawet jeśli pojawią się pewne problemy, wpadki i
nieporozumienia (a prawie na pewno tak się zdarzy) wierzcie mi –
to nic! Najważniejsze jest to, że razem ze swoim ukochanym /
ukochaną przeżywacie wspaniałą przygodę, którą będziecie
wspominać przez całe życie! Serdecznie Was wszystkich pozdrawiam a
tym, którzy są na etapie planowania swojego wesela życzę dużo
poczucia humoru i uśmiechu. To Was utrzyma przy życiu :) Buziaki!
What
is my advice to those of you, who are planning their own wedding with
a Turkish significant other? Don't be afraid to follow your dreams!
Not always you can completely give up on traditions, but some
elements can always be mixed in. Remember, you are surrounded by
people who love you and wish you all the best. Even if some
misunderstandings, problems or fails will happen (and probably they
will) trust me - it's nothing! The important thing is, that this is
the beginning of your journey with a person, you love. A night to
remember. To all of you, I wish a lot of humour and smile. It will
keep you going :) Kisses!
- R.









4 comments:
Wspaniałe,skromne wesele.Bardzo ciekawie Pani opowiada o najmniejszych szczegółach.Może zastanowiłaby się Pani nad założeniem kanału na YouTube i wrzucaniem vlogów,tematyka Turcji jest teraz bardzo na czasie w Polsce i cieszy się dużym powodzeniem.Pozdrawiam i życzę szczęścia dla Pani i męża.
Słoneczko, jakże mogłabym nie czytać? :P Naprawdę podziękowania są zbędne :) Było cudownie, wyglądałaś zjawiskowo! Turcy są fantastycznymi, otwartymi ludźmi! A wpadki weselne to coś co się chyba najdłużej pamięta- te akurat zostaną w mojej pamięci na dłuuuuugo :)
Bardzo dziękujemy za życzenia! :) Vlogi... Całkiem ciekawie to brzmi, muszę się zastanowić. Słowo pisane zawsze łatwiej mi przychodziło, ale to może być całkiem ciekawy pomysł :) Serdecznie pozdrawiamy!
Kochana moja, podziękowania są jak najbardziej zasłużone :* A przynajmniej dzięki tym wpadkom mamy genialne wspomnienia! :D
Post a Comment